Święta, święta i po świętach. Najgłupsze określenie jakiekolwiek znam. Tak, jestem jedną z wielu osób, które kochają święta. Tą rodzinną atmosferę, tradycję, która powoli coraz bardziej zanika i ten czas, w którym można chociaż na chwilę oderwać się od problemów dnia codziennego. Było jak zawsze bajecznie. Ale marzy mi się inna wigilia. Chcę wrócić do czasów dzieciństwa. Kiedy wszyscy byliśmy razem. Kiedy nie było podziałów na tą względnie gorszą i lepszą część najbliższej mi rodziny. Chcę byśmy kiedyś mogli zasiąść wspólnie do tego stołu wigilijnego bez żadnej sztuczności i dziwnych spojrzeń. Chcę, żeby zamiast tych 18 osób zasiadło całe 24, a nawet i więcej. Wtedy poczuję się tak jak dawniej. Tak jak wtedy, kiedy nie brakowało mi poczucia bezpieczeństwa. Chcę się móc do Was wszystkich uśmiechnąć, przytulić i złożyć najlepsze życzenia. Chcę kolędować, jeść posiłek. Ale z Wami wszystkimi. Nie tylko z tymi, których kolejka wypada, by przyjechać na święta.
Tak bardzo zauważam, że jestem od Was inna. Nie pasuję do Was. I chociaż wiem, że jesteście moim rodzeństwem, zauważam, że po prostu co raz mniej to czuję. Wyczuwam w Waszym zachowaniu kompletny brak zrozumienia mnie. Tak, wiem, że różnica wieku jest kolosalna, ale czy nie moglibyście mnie chociaż raz przestać traktować jak dwuletnie dziecko?! Nie moglibyście zrozumieć, że też chcę mieć z Wami wspólne tematy? Że jestem już prawie dorosła i jak na swój wiek bardzo dojrzała? Wiecie, czasami mi się nawet wydaje, że rozumiem więcej od Was i mam większą świadomość jakie jest życie. Bo ja w przeciwieństwie do Was nie potrzebuję trochę poszpanować, żeby być lepszą osobą. Jak dla mnie możecie być naturalni. A jeśli takimi ludzie Was nie zaakceptują, to znaczy, że po prostu nie są Was warci i tyle.
Tak bardzo zauważam, że jestem od Was inna. Nie pasuję do Was. I chociaż wiem, że jesteście moim rodzeństwem, zauważam, że po prostu co raz mniej to czuję. Wyczuwam w Waszym zachowaniu kompletny brak zrozumienia mnie. Tak, wiem, że różnica wieku jest kolosalna, ale czy nie moglibyście mnie chociaż raz przestać traktować jak dwuletnie dziecko?! Nie moglibyście zrozumieć, że też chcę mieć z Wami wspólne tematy? Że jestem już prawie dorosła i jak na swój wiek bardzo dojrzała? Wiecie, czasami mi się nawet wydaje, że rozumiem więcej od Was i mam większą świadomość jakie jest życie. Bo ja w przeciwieństwie do Was nie potrzebuję trochę poszpanować, żeby być lepszą osobą. Jak dla mnie możecie być naturalni. A jeśli takimi ludzie Was nie zaakceptują, to znaczy, że po prostu nie są Was warci i tyle.
Proszę, Panie Boże - oddaj mi te lata beztroski i naturalnej rodzinnej atmosfery!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz