bo jest ucieleśnieniem moich pragnień,
ale nigdy nie będzie mój.
Tak,jesteś moim młodym bogiem. Ideałem, w którym widzę drobne wady. Czuję, że potrzebuję Cię, żeby być szczęśliwą. Żeby stwierdzić, że jestem cholernie szczęśliwa. I mogę Cię mieć. Owszem, mogę. Ale tylko w snach, kiedy to odwiedzasz mnie. Potem budzę się i nie pamiętam co mi się śniło. Wiem tylko,że znów Cię widziałam. Tak realnego. Tak kochanego. I miałam nadzieję, że los się do mnie uśmiechnął i normalnie ze mną rozmawiasz. Bo teraz to jest jedyne moje marzenie, wiesz? Móc normalnie z Tobą w wymieniać kilka drobnych zdań. Tych całkowicie bezsensu. I choćbym miała z tego powodu cierpieć, pragnę tego. Chcę słyszeć Twój tembr głosu i mieć świadomość, że jest on moim ukochanym dźwiękiem. Bo skierowanym do mnie. Choćby w najbardziej błahej sprawie. Chcę spojrzeć bez żadnych przeszkód w Twoje oczy, choćby Twój przeszywający wzrok miał mnie ukuć w serce. Chcę odpowiadać głupoty. Udawać, że jestem mądra. Bo tak na prawdę nie potrafię być mądra. Nie, kiedy widzę i słyszę Ciebie. Bo nadal sprawiasz w mojej głowie burzę. Nie wiem jak mam się zachować. Ale myślę o tym dopiero po fakcie. Gdy krótka wymiana poglądów została odbyta. Potem pięć tysięcy razy analizuję to co do mnie powiedziałeś, co Ci na to odpowiedziałam. A wiesz dlaczego tak się dzieje? Bo nie pozwalasz mi rozmawiać ze sobą na codzień. Bo jesteś dla mnie kimś wyimaginowanym. Bo mogę Cię mieć dla siebie tylko w snach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz